sobota, 24 września 2016

Relacje ...RODZIC I DZIECKO ...wyznaczanie GRANIC ...

W ostatnich tygodniach trafia do mnie dużo osób, które mają problemy z dziećmi.
Jeśli to są nastolatki ...to jeszcze rozumiem, kiedy to są dorośli ludzie ...rozumiem także, ale czas nazwać rzeczy po imieniu.

To teraz 3 przykłady :

Kasia, ma Syna , ma 16 lat. Zbuntowany nastolatek , wszystko wie najlepiej. Ciągle pyskuje mamie, mówi że się wyprowadzi i szantażuje że do ojca z którym Kasia rozwiodła się 10 lat temu.
Nie pomaga w domu w niczym. Matka płacze po nocach. Nie rozumie gdzie jest jej maluteńki Tomuś. Dlaczego tak się zmienił. Nie chce go stracić. Ciągle opowiada o tym, że śni jej się w nocy że Tomek umiera. Bardzo się boi. Do tego co ona zrobi sama...w pustym domu ?
Młody nie tylko pyskuje, zaczął jej kraść pieniądze. Wychodzi nie wie gdzie, wraca w nocy.
Jest bezradna, sama go wychowuje. Ojciec Tomka ciągle go buntuje.

Myślicie, że łatwa sytuacja ???


Ania, mama 27 letniej Tośki. Ania była z kimś w związku, on się rozpadł po kilku latach. W ostatnim czasie nie zajmowała się Tośką ...a tak właściwie nie zajmowała się dawno. Wspomina czas kiedy razem jeździły po świecie itd. I kiedy Tośka była nastolatką Ania została dyrektorem banku. Założyła nową rodzinę. Tośka mieszkała u dziadków i wydawało się, że tam była szczęśliwa. Ojciec Tośki jest gdzieś z boku, jak była mała pomagał...teraz też ma swoje życie. Tośka jak na swoje lata jest bardzo cwana. Miała wypadek. Jest po kilku operacjach i teraz na poczuciu winy i na litości spowodowała, ze cała rodzina przynosi jej jedzenie, płaci rachunki za mieszkanie gdzie mieszka. Kiedy spotkałam Tośkę przez godzinę mnie przekonywała, że czeka na śmierć i wszystko jej jedno. Kiedy zaczęłyśmy rozmawiać o jej pasjach, o tym co kiedyś robiła, Jej oczy zaczęły błyszczeć. Opowiadała o tym z taką pasją i zaangażowaniem...I nawet wyznała, ze w sumie to chciałaby pójść do pracy i żyć normalnie.
Kiedy pojawiła się Ania, zmiana tonu, smutek, i niczego nie chce....

Co byście zrobili ???


Maciek, tato Krzysia lat 21...nałogowego gracza komputerowego. Żona mu zmarła, kiedy Krzyś miał kilka lat. Starał się żyć dla dziecka, cały świat ułożył pod niego. Sam nie ułożył sobie życia, bo bał się że żadna Kobieta nie zaakceptuje i nie pokocha Krzysia jak On. Nadopiekuńczy i całe  życie stara się być ojcem i matką. Dlaczego szuka pomocy ? Przyjaźnimy się kilka lat. Wyznał mi kilka dni temu, że młody zmusił go do tego, aby mu dał pieniądze na nowy sprzęt. Podniósł na niego rękę.
Maciek jest kawał mężczyzny, ale to jego dziecko ....któremu poświęcił życie ....
Płakał kilka godzin u mnie ...

Jak można Mu pomóc ?


Trzy ekstremalne sytuacje i każda wymaga pomocy ...jak najszybciej ...

I nie napiszę Wam co ja bym zrobiła, bo to nie to samo, co poradziłam Tym rodzicom, bo Oni nie są mną.
Każdy z tych przypadków potrzebuje innego działania, ale nie o tym Wam tutaj chcę napisać ....tylko o części wspólnej.
Czy ją widzisz ???

Co wspólnego jest tutaj ?

Po pierwsze relacja : RODZIC -DZIECKO
Po drugie ; BRAK GRANIC W RELACJACH
Po trzecie : Rodzice mają ogromnie niskie poczucie wartości i poczucie winy
Po czwarte: każdy z tych Rodziców nie wie jak być rodzicem ...

i tutaj się zatrzymamy .

Czy wiesz jak trudno Rodzicom wytłumaczyć, że nie są niczego winni swoim dzieciom ???????????

A wiesz jak trudno dzieciom wytłumaczyć, że Im się od Rodziców nic nie należy ????????????


Pamiętam jak kiedyś od mojej Ewuni ( Ewa Dziubanii-Pniewska) otrzymałam artykuł o nastolatkach.
Wtedy z moimi Synami zaczynały się problemy.
Pamiętam jak bardzo chciałam od czasu rozwodu wynagrodzić im coś...zastąpić ojca, zadbać aby niczego im nie brakowało. Pracowałam po kilkanaście godzin, aby miały buty nike, dobre ubrania i wszystko do szkoły, aby lodówka była zawsze pełna a Oni mieli sprzęt najlepszy, czyli komputery, telefony, gry....
Moje poczucie winy i niska samoocena ...i robiłam wszystko dla Nich.
Siebie nie kochałam ...ba nawet nie byłam świadoma, że można i trzeba najpierw zadbać o siebie.

Hasło mojej Babci " tylko szczęśliwa matka wychowa szczęśliwe dzieci "
pojmowałam opatrznie...bo uzależniałam swoje szczęście od innych ludzi.
Myślałam, że kiedy będę z Kimś, i będę szczęśliwa, to moje dzieci też będą i podświadomie szukałam im taty ...a nie partnera dla siebie.

Był Ktoś dla Kogo zabiło moje serce bardzo...ale odrzuciłam Go widząc, że chodzi na piwo z kolegami i kocha żużel, taki mały chłopiec.  Nie nadawał się na ojca moich dzieci.
Ich ojciec po półtora roku całkowicie zajął się nową dziewczyną i tam miał rodzinę. Nie zabierał chłopców, nie dbał o nich, nie pamiętał o ich urodzinach ...

I to nie ważne co się wydarzyło potem...
lecz kiedy półtora roku temu straciłam Kogoś, kogo bardzo kochałam, moje dzieci nie tylko mnie nie wspierały, ale stanęły przeciwko mnie.
Tylko Ich potrzeby były ważne. W niczym nie chcieli mi pomagać.
Miałam trzech nastolatków w domu i czwarty mały chłopiec..

wystarczyło, że najstarszy niczego nie robił i zamykał się w swoim pokoju z komputerem, pozostali twierdzili, że oni tez nic nie muszą robić...

To był bardzo trudny czas ...

Najstarszy Syn powiedział mi, że wolał mnie silną i zarabiającą pieniądze, niż taką słabą w łóżku  ( umarł ukochany człowiek, ale On tego nie rozumiał)
Do tego ojciec Synów buntował Ich i opowiadał niesamowite historie...
a Oni mu wierzyli ...

Po woli czas weryfikuje wszystko .
Oni też zaczynają widzieć.
Kiedy w zeszłym roku w czerwcu 15 latek stwierdził, ze on chce do taty, po kolejnej trudnej rozmowie ...powiedziałam : idź ...
Poszedł...i poszedł jego starszy brat, jak powiedział mi : " Mamo ja idę go pilnować "

moje serce pękło na 1000 kawałków ...

To może spotkać każdego rodzica...spotkało mnie...kiedy byłam słaba ...
Wielu rzeczy nie rozumiałam.
Teraz po roku sporo się wyjaśniło. Dzieci zawsze współczują rodzicom słabszym...a Ich ojciec opowiedział im mnóstwo nieprawdziwych historyjek. Iluzja to jego drugie imię. Jaki słaby musi być człowiek, i w jakim żyje strachu, kiedy ciągle kłamie. Przede wszystkim musi pamiętać co powiedział...

Ja w ten rok zrobiłam ogromna pracę nad sobą. pokochałam siebie tak bardzo ...
Zbudowałam swoje poczucie wartości i pomagam wielu ludziom i daje mi to ogromna satysfakcję.
Dzieci nie są niczemu winne...są manipulowane...w tym przypadku ...i dlatego ja je kocham nadal ...lecz bardzo mądrze.
Wyznaczyłam im granice.

To było zawsze moją Piętą Ahilllesową ... bo poczucie winy i to że sama ich wychowywałam, sprawiło, ze byłam wiele lat Siłaczką ....bo ja zawsze musiałam dawać radę. Sama utrzymywałam dzieci, bo 850 zł na trójkę...a ostatnie 2 lata 1300zł alimentów, to był szał...za samo mieszkanie płaciłam prawie 3 tys. złotych ( dzieci miały warunki do nauki) . Drugie tyle to jedzenie i ubrania i szkoła. A jeszcze jako Siłaczka dbałam , żeby przyjemności mieli .

Ja padałam na ryjek....

i poszli do ojca...niewdzięczni ...hmmm...tak na początku myślałam...ale od dzieci nie wolno niczego oczekiwać...a już na pewno wdzięczności za trud wychowania.
Kiedy przestałam oczekiwać ...przestałam cierpieć...

Zaczęłam bardzo dbać o siebie. Nawet mój najmłodszy Synek , który mieszka ze mną stwierdził, że On rozumie, że mamusia ma swoją przestrzeń i czas dla siebie.

Pokochanie siebie sprawiło, że odbudowałam moje poczucie wartości jako człowiek i jako kobieta, a nawet jako matka.

To była moja ogromna praca z Dzieckiem Wewnętrznym. Pomogli mi Jola i Adam Kin z Uniwersytetu Szczęśliwości . Zawsze będę Im wdzięczna za to. Zabieram też do Nich potrzaskane serca, takie jak moje i pomagamy Im wspólnie.

Kiedy przestałam cierpieć...a zaczęłam kochać ....poczułam ogromny spokój ....w sobie....
I nie jest mi do tego potrzebny partner ...nikt ...rozumiesz ?

To , że kiedyś będzie , nie wątpię...tylko na razie mężczyźni są moim lustrem...przeglądam się w Nich ...i obserwuję co jeszcze mam w sobie naprawić ...
Ten właściwy będzie wiedział jak  zbliżyć się do mnie...
Kiedyś ...

Wróćmy jednak do nastolatków ...

Przez kilka miesięcy starałam się dbać o moje dzieci zdalnie. Żaliły się na ojca, że płatków im nie kupuje, owoców, chleba normalnego....to ja im za każdym razem wałówkę dawałam ...bo myślałam, że tak trzeba....
Dawałam Im tez pieniądze...żeby nie były głodne.

W Święta Bożego Narodzenia pierwszy raz otworzyły mi się oczy ...

Leżałam chora ...40 stopni...a Oni u najstarszego grali w gry ...pojechali do niego ...nie do domu ojca i nie zostali aby się zająć mną...pojechali tam gdzie dla nich było najlepiej. W pierwszy dzień koło południa, naszykowałam im torby jedzenia, bo ja z małym tyle byśmy nie zjedli...i pojechali...taksówką, którą ja opłaciłam....

Wtedy poczułam wstręt do siebie...czułam , że źle robię...

Pracowałam już bardzo nad sobą...wiedziałam, że robię źle ...ale nie wiedziałam co dalej ...

NIKT NIE UCZY NAS JAK BYĆ RODZICAMI

Tak....przecież to prawda...mam prawo popełniać błędy...mam prawo się uczyć...

Zaczęłam sobie tę część siebie wybaczać...
Myślicie że było łatwo ?

NIE !!!!

Do tego opinia z zewnątrz, moja matka opowiadająca wszystkim sensację, ze wyrzuciłam dzieci z domu... Dookoła potępienie ...Och...

Powiedziałam sobie wtedy :

Pierdolę to ...
To moje życie i moje dzieci ...
zaczynam wyznaczać granice !
Co mnie obchodzi opinia innych ?????

W końcu wszem głoszę, że " miej wyjebane a będzie ci dane " i tak żyję...tylko nie jeśli chodzi o dzieci ....to zaczynam stosować....

I tak zrobiłam ...

Moja przyjaciółka zapytała jednego z moich Synów, czy jak mama miałaby teraz pieniądze i dom, to by wrócili ...
Odpowiedział, że nie mogą, nie mogą tego zrobić Tacie, bo On by tego nie przeżył...
I wszystko stało się jasne...
Szantażował mnie kiedyś , że to zrobi ..teraz robi to dzieciom...
Kiedy młodszy Syn mi powiedział, że Tato opowiedział mu , że Go nie chciał i chciał abym usunęła ciążę, nogi mi się usunęły ...ale On to opowiedział tak, że tato jest wspaniały bo jest z nim szczery...i że powiedział, że Ty mamusiu powiedziałaś ze nawet sama mnie wychowasz ale mnie urodzisz ...
O kurwa...co za szczerość do granic....Powiedział to aby zbudować z dzieckiem więź opartą na współczuciu  ...
Dzieci tego nie rozumieją....
Kiedyś oczy Im się otworzą...jakie ofiary w nich tworzył Ich ojciec...
Ja zrozumiałam, że czas być najlepszym wzorcem dla moich dzieci ...
Nie po to by je odzyskać ...bo ja ich nigdy nie straciłam...są moje ...to moi wspaniali Synowie...
Czas dla siebie ...i dla nich zadbać o siebie...

Kiedy zbudowałam moje poczcie wartości zaczęłam wyznaczać granice.
W Święta Wielkanocne pokazałam im, że na Nich mój Świat się nie kończy ...
Pojechałam do Przyjaciółki na Święta na wieś...mieli zaproszenie, nie skorzystali ...zostali z ojcem...
Pojechałam na Dzień Matki w góry ...znowu nie mogli przyjść do mnie...kiedy chcieli, tylko kiedy ja chce aby przyszli .
Wzięłam jednego z Nich na wakacje do Anglii a drugiego na 2 tygodnie w Polsce , jeździliśmy ...było cudownie. Starszy zachowywał się jak trzeba ...dalej pojedzie ze mną. Pozostali dwaj najstarszy i najmłodszy z trójki nie pomogli mi kiedy ich poprosiłam przy przeprowadzce, nie przyniósł mały świadectwa, nie pojechali do UK. Stoczyłam ze sobą niebywałą bitwę...Dałam radę.
Kiedy przeprowadziłam się do Warszawy zaprosiłam tylko tego, który zachowuje się jak Syn...
Mały nie wytrzymał, poprosił czy może przyjechać...powiedziałam NIE.
Teraz za drugim razem przeprosił mnie za wszystko i zapytał jeszcze raz, czy może nas odwiedzić...zależy ode mnie..czy kupię mu bilet ....zgodziłam się bo przeprosił, ale kiedy przyjechał wyznaczyłam swoje granice w jego zachowaniu...zdziwił się bardzo ...ale poddał temu.

Najstarszy ma swój Świat, ale wiem że i tak poszuka drogi do mnie.
Ja żyję spokojnie bez Niego ...buntował chłopaków, ma dużo sobie do wybaczenia ...i ciężko mu w życiu będzie, kiedy tego nie zrobi. Życzę Mu jak najlepiej...choć długo będzie musiał pracować na moje zaufanie...Granica dla Niego jest bardzo konkretna.

Widzisz...opisałam swoje doświadczenia, żebyś wiedział, że nie jestem laikiem...sama doświadczam codziennie tego stanu...bycia rodzicem ...i to 4 dzieci.

Jak myślisz po co to wszystko napisałam ????

Po to abyś wiedział / wiedziała że każdy może się w życiu pogubić...
Każdy może nie wiedzieć jak postąpić ....
Każdy może zrobić coś, z czego nie jest dumny ...
Każdy może coś stracić ....

Najważniejsze jest jednak w tym wszystkim nie stracić siebie ...
A kiedy już tak się stanie...to nie naprawiaj świata wokół...tylko zacznij od siebie ...
SOBIE POMÓŻ !!!!

Kiedy zbudujesz się od nowa...kiedy mocno staniesz na nogach ...
wtedy zaczniesz inaczej myśleć i postępować...

Nie wolno Ci się obwiniać ...NIC NIE MOŻESZ ZMIENIĆ W SWOJEJ PRZESZŁOŚCI

możesz i masz wyciągnąć naukę i nie popełniać tych samych błędów ...tylko tyle....

NIE PLANUJ TEŻ PRZYSZŁOŚCI SWOIM DZIECIOM....ONE MAJĄ SWOJĄ ŚCIEŻKĘ I MAJĄ JĄ ODKRYĆ I NIĄ KROCZYĆ...JEŚLI TEGO NIE ZROBIĄ, BĘDĄ DOŚWIADCZANE PRZEZ ŻYCIE ...

POMAGAJ TYLKO KIEDY POPROSZĄ...i to rozsądnie...

NIE DAWAJ SIĘ NASTOLATKOM WPĘDZAĆ W POCZUCIE WINY...TO DROGA DO NIKĄD

a teraz nasze trzy historie :

Kasia ...
doradziłabym jej aby pozwoliła mu iść do ojca i doświadczyć....a sama aby zajęła się sobą...kiedy będzie silna ...młody nie pozwoli sobie na takie traktowanie matki ...
Teraz czas na ojca aby się zajął synem i zadbał o niego ...
Myślę, że ten szantaż młodego z czegoś się bierze...Kasia jest nadopiekuńcza...a Tomek to wykorzystuje...
To jednak moje zdanie..Twoje może być inne...

Ania...odcina pępowinę...i poczucie winy także...zaczyna żyć swoim życiem i nie słucha rodziny ...
czas zadbać o siebie i uleczyć swoje potrzaskane serce...Tośka ma nauczyć się samodzielności ...pójść do pracy i zadbać o siebie ...a jak znowu zaszantażuje matkę, że nie chce się jej żyć...to Anka woła pogotowie i kaftany dla młodej ...czas wyznaczyć granice i nie pozwalać się tak traktować...żyć w strachu ... Zrobi tym ogromna przysługę Tosi...Młoda zrozumie, że nic jej się nie należy i zacznie o siebie walczyć ... jeśli pójdzie w inna stronę...to jej droga...jej duszy ...i jej wolna wola...nikt z nas nie odpowiada za czyny innych ludzi ...

Aby tak zrobić potrzeba dużo siły i nie wolno w żadnym momencie się poddać... To nie łatwe...ale nikt nie obiecywał, ze łatwo być rodzicem...Takiego malucha...na pewno łatwiej ...

A Maciek ? hmmm..Młody kwalifikuje się na odwyk ...odwyk od komputera. Są takie ośrodki.
To jest trudniejsze niż myślisz. dajemy dzieciom tablety, telefony, żeby się czymś zajęły ...a potem takie są efekty ...Sama tak kiedyś robiłam. Chłopcy kiedyś uwielbiali wychodzić ze mną na piłkę rower, a potem...tylko w swoim pokoju ...Przynajmniej 2 z nich ...Tatuś im grę zainstalował...żeby mieć w ten sposób kontakt z nimi ...razem grali on-line...Kiedy się zorientowałam...wyłączyłam internet w domu ...

Maciek ma dobre serce...ale dosadnie mu wytłumaczyłam na jakim jest etapie...
Traci Syna... może go stracić dosłownie....


I co ..Łatwo jest być rodzicem ???????????

Nie obwiniaj siebie za to , że nie Jesteś idealnym Rodzicem !!!!!!!!!!!!!!!!!!

NIKT NIE JEST !!!!!!!!!!!!!!!!!

To jest tak jak z byciem w bagnie...kiedy zapytałam na sali 2000 osób, czy ktoś z was kiedyś nie był w żadnym bagnie ????  Nikt nie odważył się wstać...każdy kiedyś był ...

Bagna są różne...

Pragniemy dzieci...marzymy o nich ...a potem...nie spełniają naszych oczekiwań ...
i cierpimy ...
Nie oczekuj....

Ja przestałam oczekiwać ...

Nie dzwonię, nie proszę, usunęłam z fb, żeby nie wiedzieli co u mnie...zatęsknią to Oni mają zadzwonić i przyjechać ...to Oni są dziećmi ...

I zrobią to ...uwierz mi ....

A Ty nie masz co się zamartwiać...tylko ŻYJ !!!!!!!!!!!!!!!
ŻYJ DLA SIEBIE I CIESZ SIĘ ŻYCIEM !!!!!!!!!!!!!!!!

Kiedy Twoje dziecko zobaczy Ciebie silną/ silnego ...zupełnie inaczej postępuje z Tobą....i to TY wyznaczasz granice.

a co do nastolatków i tych do 27 roku życia ...

to :

około 70 % wzorców kształtuje się do 7 roku życia
15% do 20 tego
15 % do 27 roku życia ...

97 % tego co robimy bierzemy z podświadomości, czyli z tego powyżej ...wzorce...a tylko 3 % robimy świadomie...

Dlatego takim jesteś rodzicem jaki dostałeś wzorzec...

I nie chodzi o to , ze masz obwiniać rodziców, oni kochali Cię tak jak potrafili i jaki wzorzec dostali od swoich rodziców...jednak TY możesz żyć  Świadomie i możesz to zmienić ....możesz naprawić relacje w Twojej Rodzinie ...

Cały proces zacznij od siebie ...

" Ja jestem zmianą której oczekiwałam od Wszechświata "

I ciągle pracuję nad swoimi wzorcami...pracuję z moją podświadomością  i naprawiam siebie ...
też możesz to zrobić...

Decyzja ..działanie...i będzie efekt ...


I jeszcze kilka zdań do nastolatków i tych trochę starszych ...2...:

NIC WAM SIĘ NIE NALEŻY !!!!!!!!!!!
ANI OJCIEC ANI MATKA ANI NIKT NIE JEST WAM NICZEGO WINIEN !
NIKT NIE MA OBOWIĄZKU KUPOWAĆ WAM DOMU I OPŁACAĆ STUDIÓW !!!!


TO WY JESTEŚCIE WINNI ŚWIATU ...DOSTALIŚCIE ŻYCIE ...

RUSZ DUPĘ ...POMÓŻ KOMUŚ...ZADBAJ O SWOICH BLISKICH...SKOŃCZ STUDIA , ZARÓB NA NIE, KUP SOBIE MIESZKANIE  I ZAŁÓŻ RODZINĘ ...A JAK TWOJE DZIECI BĘDĄ MIAŁY TYLE LAT CO TY TERAZ POWIEDZ IM JAKIM BYŁEŚ W ICH WIEKU...BĘDĄ TACY SAMI JAK NIE WEŹMIESZ SIĘ ZA SIEBIE ...

To Ty masz teraz coś dać Światu i ludziom wokół...pomóż innym..zobacz jaka to radość....

przestań być egoistą zapatrzonym w siebie !

Jutro możesz nie zdążyć powiedzieć tej kobiecie, temu mężczyźnie ...ile dla Ciebie zrobili ...i jak bardzo Jesteś im za to wdzięczny ....bo może ich nie być !!!!

To dzięki NIM Jesteś....i dali Ci Zycie ...

nie po to, aby płakać po nocy ...czuć bezsilność...zapracowywać się dla Ciebie ...bo inni koledzy mają więc i Ty też powinieneś mieć !
Nic kurwa nie należy Ci się !!!

Taaaaaak piszę Twoim językiem...żeby zrozumiał...Nastolatku ...

i jestem odpowiedzialna za każde słowo które tu piszę...

Czas zacząć zmiany ...a zacznij je od siebie ...i się zastanów : Co Ty możesz dać Światu ???

Tyle ile dajesz tyle otrzymasz ....

I jak Ci się podoba ta perspektywa ????


Mamo, Tato wybaczcie sobie i dbajcie o siebie ...

Każdy ma swoją ścieżkę ...

Nie pozwólcie się nie szanować ...

Granice są niezbędne w każdej relacji ...

W Twojej z dzieckiem przede wszystkim ...

Kochaj je mądrze ...to trudne , ale możliwe ...
Nie staraj się być przyjacielem nastolatka, to droga do nikąd....
Bądź Rodzicem...


jeśli coś tutaj zarezonowało u Ciebie , poruszyło...napisz do mnie...
Pomogę, albo skieruję do kogoś kto pomoże ...

Nie wiem wszystkiego ...


Nooo to tak zaczęłam sobotni poranek ...od 6.00 bębny indiańskie, gitara basowa ..i to tak jakby Ktoś grał na moim balkonie...

To przynajmniej napisałam post ...który od kilku dni układał się w mojej głowie ....


Pięknego słonecznego dnia ...pełnego dobrych ludzi na drodze...

i dbaj o siebie Przyjacielu ....




wiecie że pisze dosadnie i konkretnie ...
to jest mentalny przekaz ...
jest dla Tych co go potrzebują... i chcą coś zmienić...nie jest dla wszystkich ...



















wtorek, 20 września 2016

wakacje i bezdomność ...miłość i doświadczenie ...TU i TEraz ... chciałam poczuć ...

Wakacje 2016  ... będę pamiętać długo ...
Zaczęły się następnego dnia po zakończeniu roku szkolnego ...bo tego dnia spakowałam swoje rzeczy i wyprowadziłam się z Poznania...
Następnego dnia polecieliśmy do Luton do Anglii...

http://koralikblue.blogspot.com/2016/07/uk-anglia-wielka-brytania-zjednoczone.html

jak było i ile piękna doświadczyliśmy ...zapraszam powyżej ...tam znajdziecie wszystko ...

Potem przez Tydzień mieszkaliśmy u mojej przyjaciółki w Poznaniu ...
spokój ...bezpieczeństwo ...miłość ...
było cudownie ...
śmiałyśmy się z Julką, że możemy mieszkać i wychowywać razem dzieci, tylko seks załatwiamy na mieście ...bo kiedy Ona wracała z pracy ...do posprzątanego domu, pranie zrobione, obiadek czekał i piwko nasze ulubione w lodówce, ja byłam szczęśliwa  bo mogłam pisać całymi dniami moją książkę i jednocześnie zajmować się domem i dziećmi ...to był piękny czas....nasze nocne rozmowy na tarasie ...mmmmm
było wspaniale....
Później zabrałam mojego Syna Kajtka i Guziczka i pojechaliśmy do Włocławka.
Jechaliśmy bla bla carem , bo dzień wcześniej potrzebni byliśmy Julce, Jej Tato w szpitalu ...zostałam na noc ...z Jej Córeczką ...pojechaliśmy w sobotę do Włocławka ...na moje wystąpienie.
To był piękny wieczór ...
Potem ognisko , znajomi ...dużo się wydarzyło ...
Nie będę Wam opowiadać w szczegółach ...

Później byliśmy w Spełnionym Marzeniu u Beatki ( www.spelnionemarzenie.eu)
Jej Kuchnia i to miejsce, to magia...a Marek, cudowny człowiek. Wspaniała Para i tak bardzo dbają o Gości. Jeśli szukasz spokoju to jest to miejsce. Nam tam jest zawsze cudownie.

Z Włocławka pojechaliśmy do Warszawy, potem Otwocka do mojej przyjaciółki, potem do Goleszowa na górę Chełm do REZYDENCJI M.
Miejsce niesamowite i Cudowni Ludzie :-)
zajrzyjcie : www.rezydencjam. pl


To miejsce mojej przemiany i tam kilka razy już zachodziły we mnie ogromne zmiany :-)
Sporo się wydarzyło. A tym razem czekał na nas czerwony dywan ...
Tam też odbyłam poważną rozmowę z moim Synem Kajetanem . Dużo się oczyściło :-)
Potem pojechaliśmy do Czech na zakupy. Stamtąd busem do Agnieszki, pięknej Kobiety i Przyjaciółki. Było cudownie ...opalaliśmy się w ogrodzie ...i te nasze rozmowy ...piękny czas...
odwiozłam Kajtka do Poznania i ponownie Włocławek.

Sporo czasu spędziłam w grupie kilku osób. Wspólnie byliśmy na kilku scenach. W Bydgoszczy,potem Biała Podlaska i wieś u Małgosi. MMMMM ....to były piękne dni i praca z ludźmi w więzieniu, w Ośrodku dla dzieci Autystycznych z Rodzicami ...i inne spotkania...
Wszędzie było wyjątkowo i kiedy czujesz, że możesz Ludiom pomóc, to warto ...zawsze warto to robić.




Potem znowu Włocławek  i Poznań ( nagrywałam kilka kolejnych odcinków mojego programu ) .
Później Mazury i tam szkolenie z pięknymi Kobietami. Jechaliśmy z przygodami...w pociągu drzwi się nie otworzyły i dojechaliśmy aż do IŁawy.
 Przyjaciółka nas odebrała...wszystko skończyło się uśmiechami ...bo przecież u nas inaczej być nie może.
Później byliśmy na 20 Festiwalu Piosenki Młodzieży Niepełnosprawnej w Ciechocinku i tam był cudny koncert naszej Madzi Szymańskiej.

Późnej szkolenie Wewnętrzne Dziecko i ...sporo się tutaj podziało ...procesy ..zawsze tak jest ...lecz niektórzy ludzie będą na naszej drodze tylko na chwilę, abyśmy zobaczyli co jest nie nasze...i ja tak miałam właśnie.
Po szkoleniu na zaproszenie Ewuni zamieszkaliśmy tydzień w Gołaszewie na AGROFARMIE.
Tutaj , podczas pobytu wiele się wydarzyło. Prosiłam Wszechświat w nocy ...leżąc na trawie pokrytej rosą ...o otwarcie...o pokazanie kim są ludzie których spotykam ? Kim jest pewien  człowiek i jakie ma intencje ?
I było otwarcie....ogromne...2 dni i dowiedziałam się wszystkiego ...
Targnęło to moim sercem...bo kiedy dajesz tylko dobro, a ktoś nazywa Cię czarownicą...to cóż...to jego i duża praca przed ta osobą... Potem odkrycie co do kolejnych osób i ...okazało się kto jest kim ...
Widzisz, to jest potrzebne...spotykam różnych ludzi ...
Pomiędzy tym wszystkim zawsze pojawiają się cudowne Anioły ...bo taki i tam do mnie zawitał...

Cudowna Kobieta ...i to Jej miałam i chciałam pomóc....bo skupiłam się na tym, a zostawiłam to co było...nie chce i nie mam na to wpływu ...i szkoda mojej dobrej energii na to ...

w Gołaszewie wydarzyło się wiele...i pięknie o nas Ewunia zadbała....miejsce magiczne...cudowne ...







Wspaniała kuchnia, wygodne pokoje...i ten las, i brzózki i cisza...
odszukałam tam kolejną cząstkę siebie ...
dużo spędziłam czasu z moim Synkiem ...
graliśmy w badmintona...
biegaliśmy za motylkami ...
dużo rozmawialiśmy o życiu ...i naszej sytuacji ...
Guzik mnie zapytał:
- mamo , czy my jesteśmy bezdomni ?
- teraz tak synku , ale tylko to tak wygląda, bo dom mamy w sercu i jest tam gdzie my jesteśmy ...
- czyli tutaj ?
- tak
- to piękny dom mamy Mamusiu ...
-taaaaaaaaaaaaaaak , piękny ...w naszych sercach jest ten najważniejszy ...




Na Agrofarmie to nie był zwykły pobyt ...tyle serca..miłości ...dostaliśmy ...
Obsługa to wspaniali ludzie. Pan Tomek dla Guzika makaron własnoręcznie zrobiony przyniósł z mleczkiem, kiedy usłyszał, ze lubi makaron z mlekiem. Dziewczyny przemiłe, a Właściciele cudni ...
Jeśli Ktoś robi coś z sercem, nie może być inaczej ...
stamtąd mieliśmy wyjechać w sobotę ...jednak spóźniliśmy się na pociąg ...
i znowu Anioł stanął na naszej drodze ...Paulinka zadbała o nas, tylko wspomnę, ze dostałam od Niej mój pierwszy portret. Namalowała go tak jak mnie widzi ...niesamowity jest.


Tak mnie widzi ...z kwiatami we włosach i motylkami na ramieniu ...mmmm
dziękuję i jestem wdzięczna :-)
a co do motyli to było ich pełno wszędzie ...i pająków...





Ostatnią noc we Włocławku spędziliśmy cudnie w towarzystwie Ani i pokazała nam Włocławek jakiego nikt nam nie pokazał wcześniej.
po wariacjach następnego dnia w jacuzzi ..Guzika nie szło wyciągnąć z kąpieli, kaczuszka mała,


 pojechaliśmy do Białej Podlaskiej. Ta noc w hotelu 4 **** była wyjątkowa ...jak dla Ludzi Bezdomnych.
W Białej Podlaskiej ciepły dom Małgosi i Andrzeja i mnóstwo pracy.
Poznaliśmy cudną Kobietę, Ciocię Dorotkę, która Guzikowi robi aparat ortodontyczny.
Mój Skarbek będzie jeszcze bardziej śliczny :-)
Pracowałam tam indywidualnie z wieloma osobami i prowadziłam szkolenia dla grup i otwarte.
Pracowity to był tydzień. Mieszkaliśmy na wsi , cudownie :


Nie obyło się bez przygód, a jakże, miałam starcie z kogutem, a dosłownie to mnie przez całe podwórko przegonił , nigdy nie biegłam takim sprintem hihi
i oto on, nasz Bohater. Następnego dnia nie tylko na mnie skoczył i o mało nie wylądował w rosole, ale do końca naszego pobytu siedział zamknięty w klatce.


Byliśmy tez nad Bugiem, tuz przy granicy ...na grzybach ...i jagodach...i pierwszy raz widziałam taką piękną tęczę, w całości .
Tam byłam u siebie...to ziemie moich Przodków...



 Byłam bardzo szczęśliwa. Ludzie życzliwi wokół i niebo taaaaaaaaakie niebieskie .....
i poczułam się jak Królowa ...nawet ...
Guzik wszędzie wędrował ze swoimi pluszakami i spał z nimi ...


Biała Podlaska, to była nasza ostatnia stacja w te wakacje ...potem już była Warszawa ...a dokładnie wioska pod Warszawą, gdzie zamieszkaliśmy ...

Takie mieliśmy wyjątkowe wakacje ...pełne przygód ...i wzruszeń i cudownych Ludzi na drodze...

Przez całe 2 miesiące tylko podczas szkolenia płaciliśmy za nocleg...nigdzie , nikt od nas nie wziął nawet 1zł. Kupowaliśmy jedzenie, dbaliśmy o Gospodarzy, dzieliliśmy się tym co potrafimy. Ja byłam szczęśliwa kiedy mogłam coś upiec albo ugotować...dla wszystkich...
Robiłam zdjęcia, Guzik dużo był na powietrzu...wspólny piękny czas...
Pomogliśmy wielu Ludziom w Ich relacjach rodzinnych ...firmowych ..czasami pracowaliśmy indywidualnie, takich osób było aż 17. Jestem szczęśliwa, że mogłam Im wszystkim pomóc.
Jednocześnie mieliśmy dach nad głową i wakacje...to było piękne połączenie ...

W zeszłym roku tez jeździliśmy . W tym roku inaczej było kiedy nie było gdzie wrócić i się oprać, z dwoma walizkami, ale wszyscy nas tak wspierali, pomagali, że praliśmy wszędzie ...to nie był żaden problem.
Nasza przygoda z podróżowaniem dopiero się zaczęła. W przyszłym roku ruszamy dalej. Mamy zaproszenie do USA i pojedziemy. Mamy też do Kanady, Brazylii....a jeszcze najpierw ciągnie nas w Europę ....tam wiele do zwiedzenia mamy...Szwajcaria czeka na nasi Przyjaciele na Majorce ...i Portugalia, Hiszpania....a ja marzę o Toscani....
wszystko co najpiękniejsze przed nami ...

Bezdomności chciałam doświadczyć...poczuć...
to coś czego opisać się nie da... mimo życzliwości tak wielu pięknych osób, świadomość jest niesamowita ....doświadczając jej ...potrafię bardziej zrozumieć ludzi ...uchodźców, tych będących zadłużonymi , itd...bo sama tego doświadczyłam...

Bezdomność z małym chłopcem ?
możesz sobie pomyśleć co chcesz ...czułam się bardzo bezpiecznie...
wiedziałam , że blisko są dobrzy ludzie...i tak było ...nauczyłam się ufać...to bezcenne po moich doświadczeniach z lat wcześniejszych ...

Ludzie z boku czasami pisali różne dziwne komentarze na priv , nie rozumiejąc ...

pytałam tylko : chciałbyś zamienić się ze mną ??????

Nieeeee?

To zajmij się swoim życiem ...

na szczęście to były pojedyncze przypadki ...bo tam gdzie dzieje się coś pięknego i dobrego , zawsze pojawia się hejt ...choć ja go mało doświadczam...mimo wszystko...nie wdaję się w głupie dyskusje i puszczam..to nie moja energia....

Moje życie jest teraz piękne...jestem szczęśliwa, bo zdobyłam doświadczenie ...
i .... uczę się kolejnego języka ....angielskiego tym razem...żeby podróżować po całym świecie ...
z moim Skarbem oczywiście ...choc z rosyjskim i niemieckim sobie radzę, ale angielski się przyda.
Uczymy się razem..Guzik w szkole a ja w Internecie...

Mieliśmy cudowne wakacje i dziękujemy wszystkim , którzy nam pomagali ...
Jesteśmy wdzięczni i to był bardzo wyjątkowy czas ...

a teraz w drogę...
The Way Ahead ...

napisałam wiele wierszy ...napisałam część mojej kolejnej książki

a to jeden wiersz ...

Powiesiłam skrzydła
Do szafy ...
Każdy przecież
Powinien odpocząć ...
Popatrzyłam
Na moje ramiona
Z bliznami ...
Popatrzyłam na serce
Pozszywane
Kilka razy ...
I westchnęłam cichutko
Patrząc na gwiazdy ...
Potem łza na poduszkę
Upadła ...
Czas odpocząć
Nabrać dystansu ...
...
Jutro znowu
Skrzydła ubiorę
Tyle pracy jest
W ziemskim ogrodzie ...
Tyle pięknych serc
Do pomocy ...
Tylko Kto zauważy
To moje ...
I balsamem wygładzi
Blizny na nim ?
...
Zrobię to sama
Jutro
Kiedy odpocznę ...
...








poniedziałek, 19 września 2016

Równowaga i kastracja swojego mężczyzny ...w sobie

Kiedy zaczęłam zgłębiać temat braku równowagi w moim życiu, pracę rozpoczęłam od siebie.
Pracowałam i pracuję na wielu płaszczyznach i ciągle nowe odkrywam.
Mam cudownych nauczycieli :-) i za Nich jestem wdzięczna ...
za każdego..nawet za tych co sprawiają ból ..on jest chwilę, a czasem i tego nie ma...kiedy nie mam oczekiwań ...tak już potrafię.
Kiedy się angażuję , wtedy oczywiście są oczekiwania ...nawet jeśli inne niż kiedyś były ...to jednak...i potem jest ciężko, kiedy okazuje się, że Ktoś miał inne zamiary ..i nie mi już oceniać czy uczciwe czy nie ...jednak zostawiam to i patrzę co jest z tego dla mnie za lekcja i ...wyciągam naukę ...i tylko do tego są mi te doświadczenia potrzebne...
Ponad 2 lata trwa mój proces równoważenia swojego życia...
To piękny czas i bardzo wyjątkowy.
Zaczęłam od hipnozy , tuż po tym jak odkryłam swoje przekonania na ten temat ...i zaczęły się zmiany.
Umiałam tylko dawać...nie potrafiłam przyjmować
i nie potrafiłam tego również nauczyć dzieci. Dostawały choćby prezenty pod choinkę, ale nie nauczyłam Ich aby je robiły innym...dostawały jedzenie, ale nie potrafiły zadbać o mnie, nie pozwalałam im na to , bo po co ?
To jak mieli się nauczyć, że ja również potrzebuję opieki ? Jak zawsze byłam , zarabiałam i dbałam...tylko nie myślałam o sobie...i tutaj najbardziej brakowało równowagi. Moje 3x8 ( sen, odpoczynek, praca ) było w proporcjach : 16, 4, 4 albo 18, 6 ...o odpoczynku nie było mowy ...
to było bardzo nie dobre ...i tutaj zaczęły się tez moje zmiany ...
Później zaczęłam pracę nad połączeniem mózgu i serca, nad równowagą w podejmowanych decyzjach ...to dopiero była bitwa emocjonalna....

Po uzdrowieniach mojego wewnętrznego dziecka ...zaczęły się i tutaj ogromne zmiany ...
Dzisiaj kolejna odsłona...to siedziało pod skórą , tak bardzo ...
Szukałam odpowiedzi na pytanie :
Co jest ze mną nie tak ? Co z moją kobiecością ?
Od 2 lat tak kocham różowość w sobie i wszędzie ...lecz przyciągałam mężczyzn słabych, żeby nie powiedzieć dobitniej ...bo po co ?
i Odkryłam ...porozmawiałam z kilkoma mądrymi osobami ... i ułożyło się to w jedną całość ...czas na uzdrowienie mojego pierwiastka męskiego we mnie...na równowagę we mnie , na spokój wewnętrzny ...który coraz częściej łapię...i go doświadczam ...
odkryłam i to zostawiam...
sama świadomość już powoduje, że się dzieje...
wybieram się na warsztat w relacji w związkach ...i chętnie wybiorę się na warsztaty z uzdrawiania kobiecości ...
Dzisiaj przytulam ciepło moją energię męską w sobie ...akceptuję i kocham...
powiedziała mi pewna piękna dusza dzisiaj : " uwielbiam tą Twoją siłę, Twoją charyzmę, to jest piękne i wyjątkowe " ...dziękuję :-) <3
A ja robiłam wszystko aby się osłabić, kastrowałam moją energię męską w sobie, swoją eterycznością, delikatnością, różowością ...to moja artystyczna dusza...i dzisiaj zdałam sobie sprawę, że to tylko moja połowa...a ta druga jest silna, nie zależna, przebojowa i charyzmatyczna....i jest tak samo potrzebna i dobra.
Dlatego Wam o tym piszę...
W końcu na któreś imię mam inspiracja hihi


A ...i nie ma nic złego w tym, że jestem świetnym przyjacielem i kumplem dla mężczyzn, bo kiedyś dla tego właściwego będę KOBIETĄ , przede wszystkim ...to jest piękne i dobre ...
dziękuję Wszechświecie i moim wszystkim Aniołom ...
za takie piękne otwarcie ...

Równowaga we wszystkim ...

To idę teraz zadbać o siebie...skoro zadbałam o innych ...



pięknego czasu ...

wtorek, 2 sierpnia 2016

Włocławek ...otwarcie ...tęcza ...

Więc choć pomaluj mi świat ....

hmm....

dzisiaj post nie z tej Ziemi ...

a co ...czasem i tak trzeba ....

po 12 dniach u moich znajomych we Włocławku ....

odkryłam nowe przestrzenie ...

Ludzie żyją w innych wymiarach ....

i nawet czasoprzestrzeń może się zagiąć ...w przenośni ...i dosłownie ...

teraz coś co opiszę inaczej niż zwykle ...

spróbujcie sobie wyobrazić o czym piszę :


...na granicy przestrzeni poleciały piórka ...
13 maja ...w piątek ...
otworzyłam zieloność moją ...i wypłynęła wstążka ...szarfa różowa... jak piórko flaminga ...
puściłam ...
długo w nocy nie mogłam zasnąć ...co ja zrobiłam ?
już nie miałam zieloności pozwalać ...brykać...
moje żółte i pomarańczowe wypuszczałam ...oddycham ...
poleciało ...zupełnie nie opanowane i wiedziałam dokąd...
bo o tym marzyłam ...
każdego dnia potem wypuszczałam piórka ...leciały ...
szukały tajemnicy czasu ...
marzyłam ...
dwa miesiące później ...spotkałam Piórko ...
to samo ...tylko kolor zmieniło ...
czułam ...
dałam sobie czas...przyglądałam się z boku ...
i pojawił się dym...był jak mgła....
nie starałam się z niego wyjść...
poddałam się temu i tylko czułam ...
i wtedy pierwszy raz ...kiedy poszłam za tym ...kiedy wypełnił mnie różowy kolor ...
stanęłam przed murem ...
what ??? skąd on tutaj ?
nie rozumiałam ...
potem był kolejny ...drugi i trzeci ...
za każdym razem kiedy pragnienie było silniejsze ode mnie ...
i byłam uważna ...
obrywałam ...odrzuceniem ...
obserwowałam ...
starałam się nie myśleć ...tylko czuć....
co to jest i dlaczego ???
Najpierw myślałam, że to nie moje ...
później, że przecież życie to lustro ...a To Nim jest na pewno ...
Tylko co pokazuje ???
Czy moje odbicie ?
Czy jednak lustrzane odbicie tego co ma zobaczyć ???
a może jedno i drugie ???

dzisiaj zrozumiałam ...
uwolniłam wszystko ...
wypuściłam piórka ...kolorowe....
poleciały wszystkie ...
uwolniłam swoje wszystko ...
i ...

pojawiło się coś ...co zupełnie mnie zaskoczyło ...

pragnienie ...

zrozumiałam lekcję...
widziałam je z boku tak wiele razy ...
doświadczam teraz wszystkich zmysłów...
jestem piórkiem...
listkiem...
jak bardzo poczułam to wszystko  ...

Kim jestem ?
Co nie moje jest ?
Czego pragnę ?

a pojechałam pomóc pięknym Ludziom...
i wiem, że pomogłam ...
lecz najbardziej pomogłam sobie...zrozumieć ...poczuć...

i teraz wiem już w którą drogę ....idę ....

KTO IDZIE ZE MNą ?


Tego nie wiem....
Wiem jak działa siła przyciągania ...
Będą podobni ...

Dzisiaj niebo wygląda inaczej ...

dobrze jest prosić...

Chciałam zobaczyć ...zobaczyłam tak ...jak tylko ja mogłam ...poczuć...

Dziękuję i jestem wdzięczna Wszechświecie ...
za wszystkie Anioły na mojej drodze...
szczególnie za te które myślą, że są szare ...a są pryzmatem białego światła...są tęczą....

Każdy człowiek na mojej ścieżce jest potrzebny ...


Taaaaak .... ja przestałam oceniać...narzekać ...walczyć...


to ogromny przełom ...


Kocham moją zmianę....

Jestem Tęczą ...

zdjęcie z Internetu ...dziękuję Autorowi ....

Taka ja ...TERAZ ...TU I TERAZ JESTEM ...

nie dla wszystkich ...
eteryczna...
delikatna ...
piękna...

ale też silna ...
cierpliwa ...
z ogromną mocą w sobie ...


i zrobię sobie takie zdjęcie ....hihi

jest potrzebne :-)


Dziękuję wszystkim Moim Nauczycielom ...