Czy ilość lat ma znaczenie ?
Z wiekiem zmienia się nie świat. Zmieniamy się my.
Każdy etap życia ma swoich bohaterów, swoje marzenia i swoje zachwyty. To, co wydaje nam się najważniejsze w wieku dwudziestu lat, po pięćdziesiątce często wywołuje już tylko uśmiech. Nie dlatego, że było głupie. Po prostu człowiek dojrzewa.
Kiedy jesteśmy bardzo młodzi, zachwyca nas to, co widać: piękne domy, szybkie samochody, modne ubrania, markowe buty, biżuteria. Chcemy mieć. Wydaje nam się, że właśnie to jest wyznacznikiem sukcesu. Niektórzy odkrywają wtedy również podróże. Ja miałam to szczęście, że kochałam je od dziecka. Dla mnie świat zawsze był ciekawszy niż rzeczy. Ale wiem, że nie każdy ma w sobie tę potrzebę. Czasem trzeba ją w kimś obudzić, a czasem nie pojawia się nigdy.
Później przychodzi czas realizowania scenariusza, który wielu z nas wyniosło z domu: wykształcenie, praca, mieszkanie, ślub, dzieci, pies, drzewo. Jedni tego chcą, inni nie.
Dzisiaj młodzi ludzie coraz częściej wybierają inną drogę. Najpierw chcą zapewnić sobie bezpieczeństwo finansowe, podróżować, rozwijać się zawodowo. Dzieci schodzą na dalszy plan albo nie pojawiają się wcale. Nie oceniam tego. Każde pokolenie żyje w innych realiach i podejmuje decyzje na podstawie własnych doświadczeń.
Coraz częściej spotykam pary, które poznały się po trzydziestce i świadomie rezygnują z rodzicielstwa. Są szczęśliwi, mają swoje pasje, ogród, działkę, podróże. Dla nich właśnie tak wygląda spełnione życie. I mają do tego pełne prawo.
Po czterdziestce u wielu ludzi zaczyna się coś zmieniać. Nagle okazuje się, że sukces zawodowy nie daje wszystkiego. Zaczynamy bardziej doceniać rodziców, często wtedy, gdy już ich nie ma. Zaczynamy zadawać sobie pytanie, czym właściwie jest szczęście.
I tu dochodzimy do rzeczy najtrudniejszej.
Niewielu ludzi rozumie, że szczęście nie jest nagrodą za osiągnięcia. Nie zależy od tego, ile mamy pieniędzy, jaki samochód stoi pod domem ani z kim robimy sobie zdjęcia. Szczęście to umiejętność cieszenia się chwilą, bycie tu i teraz. To naprawdę wyższa szkoła jazdy, ale można się jej nauczyć.
Po pięćdziesiątce wiele osób zaczyna patrzeć na życie z jeszcze większym spokojem. Spełniają marzenia odkładane przez lata. Wreszcie znajdują czas dla siebie. Dbają o siebie nie z próżności, ale dlatego, że zrozumieli swoją wartość.
Dzisiaj usłyszałam od pewnej kobiety piękne zdanie: „Jestem sama, ale nie jestem samotna". Bardzo je rozumiem. Samotność i bycie samemu to nie jest to samo. Można żyć bez partnera i mieć dobre, pełne życie. Można realizować swoje marzenia, podróżować, rozwijać się i czuć wewnętrzny spokój.
Zmienia się również to, kogo podziwiamy.
Dwudziestolatkowie często zachwycają się miliarderami i celebrytami. Patrzą na ich majątek i popularność, wierząc, że to jest definicja sukcesu. Z wiekiem zaczynamy jednak dostrzegać coś więcej. Za pieniędzmi często kryje się ogromna presja, brak prywatności i życie pod nieustanną oceną innych.
Sama kiedyś zbierałam książki z autografami autorów. Chodziłam na wieczory autorskie, do teatru, do opery. Nadal to lubię, choć dziś bardziej cenię samo spotkanie z kulturą niż możliwość zobaczenia znanej osoby. Celebryci przestali mnie fascynować. Widzę w nich przede wszystkim ludzi, którzy tak jak każdy z nas mają swoje problemy i pragną czasem po prostu spokojnie napić się kawy czy zrobić zakupy bez błysku fleszy.
Podobnie patrzę na polityków. Z wiekiem łatwiej dostrzec, jak wiele w polityce jest obietnic, a jak niewiele konsekwencji. Doświadczenie uczy odróżniać słowa od czynów.
Nie twierdzę, że każdy przeżywa życie tak samo. To tylko moje obserwacje. Każdy ma własną drogę, własne lekcje i własne tempo dojrzewania.
Jednego jestem jednak pewna. Z wiekiem coraz mniej imponuje nam to, co można kupić, a coraz bardziej to, czego kupić się nie da: spokój, zdrowie, bliskość, wolność, dobre relacje i umiejętność cieszenia się zwykłym dniem.
I może właśnie to jest największy luksus, na jaki stać człowieka.
"Krocz spokojnie
wsród zgiełku i pospiechu
pamiętaj, jaki spokój
można znaleźć w milczeniu"
Max Ehrmann
" przechodzę spokojnie przez hałas "
to największa umiejętność ...nowo nabyta ...
te słowa nabrały teraz dla mnie nowego znaczenia
Ostatnie warsztaty wiele mi uzmysłowiły...
Dużo widzę, ale nie wszystko mówię i już nie piszę o niektórych sytuacjach...
bo spokój jest bezcenny
i ...
a to już tylko moje ...
Laura
ps. a to moja osobista desiderata

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.